każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje.
mimo, że właściwie mnie tu już nie ma jakoś nie mogę się w sobie zebrać aby skasować ten blog.
pażdziernik 2003, kiedy to było? [!?]
tyle wspomnień...
czasem jak czytam te notki nie potrafie zrozumieć jak TO mogłam być ja.
[ i znów pojawia się ten uśmieszek. cynizm? reflekcja nad problemami typowej nastolatki? ;)]
tylko jedno się nie zmieniło.
nadal nie potrafię zrozumieć otaczających mnie ludzi.
coraz mniej wartości. już prawie nikt nie porozmawia
tylko to nijakie bla bla bla.
intelektualna impotencja [!!!]
wolałabym być głupią wśród mądrych
a nie mądrą wśród pustych i glupich.
eh.
to coś [pamiętnik?^^] pokazuje mi jaka byłam.
on chyba pamięta to lepiej niż ja.
a teraz opowiem wam bajkę Pana Bursy.
Bajka
Podpadł kiedyś cesarzowi, gdy ten miał zły humor. Cesarz kazał go ściąć. Ale nie miał czasu.
Powiedział tylko:
- Niech się pan zgłasza co godzina w mojej kancelarii i przypomina, że w najbliższym czasie mam panu uciąć głowę.
Więc się zgłaszał. Najpierw to przeżywał. Rozmyślał nad znikomością bytu i skrępowaniem jednostki, zależnością od dzikich kaprysów tępego kacyka. Ale potem się wdrożył. Urzędnicy mieli z nim krzyż pański. Roboty huk, interesanci słabną w kolejce, a tu ten stale:
- Dzień dobry. Cesarz kazał przypomnieć, że w najbliższym czasie ma mi uciąć głowę. Do widzenia.
I tak co godzina.
Punktualnie dwie przed dwunastą wypadał z kawiarni "Ministerialnej" (w innych nie bywał), aby pośpiesznie wygłosić swoja formułkę. Co sobota o jedenastej w nocy, lekko chwiejąc się na nogach po butelce wychylonej w barze "Raj Ambasadora" (w innych nie bywał), zjawiał się w kancelarii i oświadczał bełkotliwie:
- Cesarz kazał przypomnieć... żeby... tego... tam..., że w najbliższym czasie ma mi głowę uciąć.
O czwartej nad ranem zeskakiwał z pryczy, rozstawionej w przedpokoju kancelarii (gdzie indziej nie sypiał), i zaspanym głosem budził drzemiącego sekretarza dyżurnego:
- Cesarz kazał mnie - itd.
Po dwudziestu latach natknął się kiedyś w kancelarii na sędziwego już cesarza.
- A czego ten chce? - spytał cesarz.
- A on się tu zgłasza, że wasza Cesarska Mość ma mu głowę uciąć - rzekł sekretarz.
- No to mu utnijcie - żachną się cesarz.
No to mu ucięli.
Koniec bajki.
2008-09-21 19:10:47 skomentuj (0)
śmierć nosi czarny stanik.
normalność jest nudna.
egoizm destrukcyjny.
a ja kocham kręcić Twoje loki
na moich palcach.
2007-04-09 10:54:09 skomentuj (2)
....
356.
my. :*
2007-02-14 20:26:54 skomentuj (1)
deszcz w butach. cynamon w powietrzu.
piszę by pisać.
tak z zasady.
bo niby o czym.
sto tysięcy jednakowych dni.
byle jakoś dotrwać do łik.endu.
byle.jakość.
dzisiaj tak deszczowo
tak nie niebiesko i nie zielono
tylko taka mgła
jakby niebo zaparowało
od nadmiernego chuchania.
a ja mam ochotę na łąkę.
na łąkę, ciepło i watę cukrową.
taką różowiutką.
lubię leżeć na trawie
i słuchać bicia Twojego serca.
nie chcę ciastka z kremem, tortu
i wisienki.
nie chcę bransoletek.
uwiera mnie sznur pereł.
oddam sto diamentowych diademów
za kolejną chwilę z Tobą.
ile to już chwil.
takich pięknych.
takich ulotnych.
takich niezapomnianych. ;*
2006-11-14 15:45:49 skomentuj (5)
...
Konstanty Ildefons Gałczyński
Teatrzyk "Zielona Gęś"
ma zaszczyt przedstawić
"Żarłoczną Ewę"
Występują
WĄŻ, ADAM i EWA
WĄŻ (podaje Ewie jabłko na tacy):
Ugryź i daj Adamowi
ADAM (ryczy)
Daj ugryźć! Daj ugryźć!
EWA: (zjada całe jabłko)
WĄŻ (przerażony):
Co teraz będzie?
ADAM: Niedobrze. Cała Biblia na nic.
Kurtyna
2006-11-09 16:25:56 skomentuj (2)
i nawet leon nie wie o czym to jest.
chyba dorastam.
jej.
boje się.
chociaż.
hm.
nareszcie wiem czego CHCĘ.
dopiero teraz zobaczyłam
ile zmian zaszło w moim życiu.
coś umarło, coś się skończyło.
poprostu wypaliło się i już.
beż żadnych krwawych melodramatów.
czasami lepiej powiedzieć stop.
wiele się też zmieniło.
wiesz.
ja nie boję się zmian na lepsze.
zmieniam to co mnie ciągnie w dół.
a nie to co kocham. ;*
już nawet powoli przyzwyczaiła się
do życia w wielkiem mieście.
w owym otoczeniu.
które swoją drogą nabiera pozytywniejszych barw.
bo nie należy oceniać tego czego się nie zna.
te stereotypy.
pokazują jak myśleć.
nie da się rozumowac według utartego schematu.
nie interesują mnie normy życoiwe, wytarte reguły zahowań.
lubię iść pod prąd.
i kożystać z życia.
bo pewnie na drugie i tak
nie mam szans.
nosze trampki, pasiaki i paski nabite ćwiekami.
i nik niech mnie nie wyzywa od pozerów, albo pseudo imoł.
bo takie znów super emo rendżers też nie jestem.
raczej emopunkrockowometalowe coś.
taka sobie szara, mała istotka żyjąca w świecie.
w świecie w którym unosi się zapach malinowej mamby.(a.;*)
i każdy może kochac kogo zechce.
jak mocno chce.
bo inny
nie znaczy GORSZY.
o.
2006-10-16 16:28:28 skomentuj (4)
sweet emotions.
i mijają kolejne dni.
w nowym życiu.
chociaż część mnie zawsze pozostaje tu.
w tym małym, ciasnym, pachnacym spalinami i czasem malinową mambą miasteczku.
obijam się w nijakim tłumie.
razmawiam o wszystkim i o niczym.
na szczęście są obok ludzie do których warto się uśmiechnąć.
teraz siedzie w domu.
kaszle,narzekam na zdrowie.
aż mi dziwnie bo brak mi tego zgiełku do którego już się powoli pzryzwyczaiłam i hmm polubiłam.?
mimo wyszystko.
nie lubie zmian.
bardzo nie lubie.
taka jakaś sentymentalna jestem.
nie, to nie jest lenistwo związane z niechęcią do pakowanie się w pudełka. poprostu to wysztko co mnie otacza... to co lubie, kocham, nawet to co mnie irytuje; jest poprostu moje własne i czuje się w tym kontrolowanym chaosie bezpieczna.
neistety niektórych rzeczy już nie da się zmienić.
kolejne cztery ściany musze nauczyć się nazywać domem,ale tak naprawde zawsze będzie ciągnąc mnie do mojego starego życia.
***
;*
specjalnie dla: Agaty,Ady,Magdy,Krzysia.
2006-09-27 21:54:49 skomentuj (3)
[ Am & layout4you ]